- Jak tam Twoje sprawy sercowe?
Boże, dlaczego żonaci i mężatki nie mogą zrozumieć, że nie wypada już o to pytać?! My nie dopadamy ich z rykiem: "Jak tam wasze małżeństwo? Jeszcze ze sobą sypiacie?"
Każdy wie, że chodzenie na randki po trzydziestce nie jest już łatwą i przyjemną konkurencją otwartą, jaką było dziesięć lat wcześniej, i że uczciwa odpowiedź będzie raczej brzmiała:
"Wczoraj wieczorem mój żonaty kochanek przyszedł do mnie w podwiązkach i uroczym sweterku z angory, oznajmił mi, że jest gejem/seksoholikiem/narkomanem/związkofobem i zbił mnie sztucznym członkiem" niż:
"Super, dzięki".
"Super, dzięki".
***
Sharon uważa, że mężczyźni - rzecz jasna z wyjątkiem obecnych, tzn. Toma - są tak katastrofalnie opóźnieni w rozwoju ewolucyjnym, że wkrótce kobiety będą ich trzymać wyłącznie do celów seksualnych, co nie będzie się liczyło jako wspólne gospodarstwo domowe, bo mężczyźni będą mieszkać w psich budach na zewnątrz.
***
Szkoda, że zamiast się urodzić, nie przyszłam na świat niepokalanie, podobnie, choć nie tak samo, jak Jezus. Wtedy nie musiałabym obchodzić urodzin. Współczuję Jezusowi zażenowania, jakie go pewnie ogarnia, i może powinno ogarniać, w związku z tym, że od dwóch tysiącleci nieelegancko zmusza dużą część ludzkości do świętowania swoich urodzin.
***
Czekałam na Sharon, miotana biegunowo sprzecznymi uczuciami mężczyzny i kobiety jednocześnie, niczym jakiś dziwaczny hermafrodyta albo dwugłowiec z menażerii doktora Dolitle. Z jednej strony byłam rzewna i liryczna w stosunku do Daniela i dumna z tego, że jestem prawdziwą kobietą - płodną jak królica! - i wyobrażałam sobie różowiutkie dziecięce ciałko, maleńką istotkę do kochania w uroczych kaftanikach od Ralpha Laurena. Z drugiej strony myślałam: Boże, moje życie się skończyło, Daniel jest szalonym alkoholikiem i jak się dowie, zabije mnie, a potem rzuci. Koniec wyjść z dziewczynami, zakupów, flirtów, seksu, wina i papierosów. Stanę się ohydnym skrzyżowaniem inkubatora z mleczarnią, które nie będzie się nikomu podobać i nie wejdzie w żadne moje spodnie, zwłaszcza w nowiutkie wściekle zielone dżinsy od Agnes B. To rozdwojenie jest zapewne ceną, jaką muszę płacić za to, że zostałam nowoczesną kobietą, zamiast jak Pan Bóg przykazał w wieku lat osiemnastu poślubić Abnora Rimmingtona, kierowcę autobusu z Northampton.
Helen Fielding - Dziennik Bridget Jones
Sharon uważa, że mężczyźni - rzecz jasna z wyjątkiem obecnych, tzn. Toma - są tak katastrofalnie opóźnieni w rozwoju ewolucyjnym, że wkrótce kobiety będą ich trzymać wyłącznie do celów seksualnych, co nie będzie się liczyło jako wspólne gospodarstwo domowe, bo mężczyźni będą mieszkać w psich budach na zewnątrz.
***
Szkoda, że zamiast się urodzić, nie przyszłam na świat niepokalanie, podobnie, choć nie tak samo, jak Jezus. Wtedy nie musiałabym obchodzić urodzin. Współczuję Jezusowi zażenowania, jakie go pewnie ogarnia, i może powinno ogarniać, w związku z tym, że od dwóch tysiącleci nieelegancko zmusza dużą część ludzkości do świętowania swoich urodzin.
***
Czekałam na Sharon, miotana biegunowo sprzecznymi uczuciami mężczyzny i kobiety jednocześnie, niczym jakiś dziwaczny hermafrodyta albo dwugłowiec z menażerii doktora Dolitle. Z jednej strony byłam rzewna i liryczna w stosunku do Daniela i dumna z tego, że jestem prawdziwą kobietą - płodną jak królica! - i wyobrażałam sobie różowiutkie dziecięce ciałko, maleńką istotkę do kochania w uroczych kaftanikach od Ralpha Laurena. Z drugiej strony myślałam: Boże, moje życie się skończyło, Daniel jest szalonym alkoholikiem i jak się dowie, zabije mnie, a potem rzuci. Koniec wyjść z dziewczynami, zakupów, flirtów, seksu, wina i papierosów. Stanę się ohydnym skrzyżowaniem inkubatora z mleczarnią, które nie będzie się nikomu podobać i nie wejdzie w żadne moje spodnie, zwłaszcza w nowiutkie wściekle zielone dżinsy od Agnes B. To rozdwojenie jest zapewne ceną, jaką muszę płacić za to, że zostałam nowoczesną kobietą, zamiast jak Pan Bóg przykazał w wieku lat osiemnastu poślubić Abnora Rimmingtona, kierowcę autobusu z Northampton.
Helen Fielding - Dziennik Bridget Jones
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz