Na wypełnienie foremki potrzeba mi było 1 czekolady. Na te poniżej nie mogę narzekać :)
Nadzieniem może być praktycznie wszystko :D Ja użyłam tego co było pod ręką: wiórki kokosowe, zmielone orzechy włoskie, migdały, pianka z ptasiego mleczka, żelki, miód, chili, sól.
Z niektórymi dodatkami, np. miodem, trzeba robić dwuetapowo (smarowanie dna i ścianek pierwszą warstwą czekolady -> lodówka -> miód -> lodówka -> druga warstwa czekolady -> lodówka).
Średnio polecam rozpuszczanie czekolady w mikrofalówce :P Najlepsza jest tradycyjna metoda na gotującej się wodzie :)
Podsumowując, uważam że jak na pierwszy raz nie wyszło źle ^^
Niby nic takiego, a jaka fajna zabawa :P Takie kucharzenie to ja rozumiem! ;)P
Nie mogę się doczekać by komuś takie zrobić! ^^
Oto efekty:
(powiększenie po kliknięciu w obrazek)
(z chili)
(z migdałem)
No no, i pomyśleć że nie tak dawno ledwie wodę gotowałaś =P Ktoś tu odkrywa kulinarny talent :D Bardzo ładnie. To ja zamawiam. Tak z...kilogram na spróbowanie ^^ A foremki są słit.
OdpowiedzUsuńDogadzasz sobie ;D Ej spadaj dżon, ja jestem pierwsza w kolejce!
OdpowiedzUsuńSpoko! starczy dla wszystkich ^^
OdpowiedzUsuńPierwszy napisałem :P Too late!
OdpowiedzUsuńW ogóle Ula, ładnie tu u ciebie ostatnio. :) A ludki słodziachne;3
OdpowiedzUsuńom nom nom "szarpał(a) bym jak reksio szynkę" xDDDD
:D
OdpowiedzUsuń