2012/12/21

Prawie że koniec świata.

No tak, koniec świata a ja zamiast się zapijać w cztery dupy, zamulam w domu i skrobię na blogu :P

Wracając do dziwnych snów... chyba nikt nie zamierza mi się oświadczać? Chyba że o czymś nie wiem :D W każdym razie byłoby dobrze zapamiętać tą chwilę i znać zainteresowanego Pana, a nie od razu stawać na ślubnym kobiercu tak jak w dzisiejszym śnie :P I lubię koronkę, ale nie w kształcie nakrycia głowy a'la zakonnica.

Ostatni weekend był w pełni kinowym :) Noc "Best of 2012": Skyfall, Prometeusz, Jesteś Bogiem.
I jeszcze Frankenweenie <3




1 komentarz: